Maria Skłodowska - Curie “Niczego w życiu nie należy się bać, należy to tylko zrozumieć.”

Ignacy Paderewski “Droga do sukcesu pełna jest kobiet popychających swych mężów.”

„Prawdziwy Polak”

Redaktor admin on 24 Maj, 2017 dostępny w Prace Senatu. Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu poprzez RSS 2.0. Nie ma możliwości pozostawienia odpowiedzi.

Konstancja. Niewielkie miasto położone w niemieckiej Badenii-Wirtembergii nad przepięknym jeziorem. Aż trudno uwierzyć, że to właśnie tu, przed sześciuset laty, rozstrzygały się losy ówczesnego świata. Trwający cztery lata, od 1414 do 1418 roku, sobór powszechny Kościoła katolickiego był ważny dla Polski. Broniła ona wtedy swojego dobrego imienia przed oskarżeniami Zakonu Krzyżackiego o wspieranie pogan. Szerokim echem, nie tylko wśród uczestników, ale także po całym kontynencie, odbiła się wówczas mowa wygłoszona przez Pawła Włodkowica, rektora Akademii Krakowskiej. W tamtych czasach bowiem niewielu miało odwagę, by głosić, że nikt, nawet papież, nie ma prawa prześladować innowierców, zwłaszcza pod pretekstem szerzenia wiary. Chwilę później już niemal cała Europa krwawiła w wyniku niekończących się wojen religijnych, ale w Polsce nadal panowała rzadko spotykana tolerancja…

Otwartość, zrozumienie, cierpliwość i wyrozumiałość dla odmienności. Poszanowanie cudzych uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania, nawet jeżeli są całkowicie inne, a nawet sprzeczne z naszymi. Szacunek dla wolności innych ludzi, ich myśli i opinii oraz sposobu życia… To objaw człowieczeństwa. Tym właśnie gatunek ludzki różni się od świata zwierząt. Tam bowiem, gdy któryś z osobników jest inny, słabszy, mniejszy, innego koloru…, zostaje zabity, a w najlepszym wypadku wypchnięty poza wspólnotę i porzucony na pastwę losu. W świecie cywilizowanych ludzi jest natomiast odwrotnie.

Tolerancja. Tak to się nazywa. Dobrze ja definiują słynne słowa przypisywane Wolterowi: „Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”. Poszanowanie odmienności, to jednak nie tylko wyznacznik stopnia cywilizacyjnego rozwoju, lecz także fundament współczesnych demokracji. To nieodłączny element zachodzących na naszych oczach procesów integracji, zarówno w skali naszego kontynentu, jak i całego globu. No cóż… O tolerancji wiele potrafimy mówić, chwalić ją, a przede wszystkim zapewniać, iż sami jesteśmy tolerancyjni. Zwłaszcza w Polsce. U nas przecież nie znajdzie się człowieka, który twierdziłby inaczej. Ale słowa te często nie idą w parze z faktami.

Niby każdy z nas chce mieć prawo do w pełni swobodnego wyboru stylu bycia i życia, grupy społecznej czy wyznaniowej, do której chce należeć, także na przykład partii politycznej. Ale gdy się tylko okaże, że ktoś wybrał inaczej niż większość, czy też odmiennie, niż akceptuje jego środowisko, to nagle pojawia się problem i pytania: Jak to?! Po co?! Dlaczego?! Zwykle zaczyna się od zdziwienia, ale rzadko na zdziwieniu się kończy. Zwłaszcza, jeśli nietolerancja nie wywołuje oburzenia tych, którzy winni stać na straży porządku publicznego, na straży konstytucji, na straży równości.

Cicha akceptacja. Takie… – „jesteśmy przeciw” – ale powiedziane z „przymrużeniem oka”, jest najgorsze, gdyż obierane jest jako przyzwolenie, ba, nawet jako zachęta! Brak natomiast poszanowania dla odmienności, gdy się rozpowszechni i obezwładni umysły większości, zawsze kończy się… tragedią. W Polsce zapominają o tym ci, którzy niepomni doświadczeń naszego kraju z drugiej wojny światowej, przychylnym okiem patrzą na przykład na marsze ONR-u.

W stolicy, gdzie w zgliszczach miasta i obłędzie hitlerowskiej zbrodni, tylko w samym Powstaniu Warszawskim, zginęło może nawet i dwieście tysięcy ludzi, tu i ówdzie ponownie czuć swąd nazizmu. Ale już nie hitlerowskiego. Mimo to, że strony władzy nie słychać głosu potępienia. Podobnie rzecz się ma w przypadkach przejawów nietolerancji wobec osób o innym wyznaniu, kolorze skóry, seksualnych preferencjach czy pochodzeniu…. W takim klimacie apogeum, często wulgarnej niechęci do innych, osiąga dyskusja o uchodźcach, zwłaszcza w aspekcie dokonywanych ataków terrorystycznych. Ludzie określający się „patriotami” ochoczo głoszą wtedy hasła rodem z nacjonalizmu, a na forach portali społecznościowych karierę robi określenie: „Prawdziwy Polak”. Nasuwa się więc pytanie – Kim jest w XXI wieku prawdziwy Polak? A właściwie, kim powinien dzisiaj być prawdziwy Polak? Nacjonalistą czy patriotą?

Mającym wątpliwość przytoczę słowa jednego z największych autorytetów naszych czasów, Jana Paweł II: Jest różnica “między szaleńczym nacjonalizmem, głoszącym pogardę dla innych narodów i kultur, a patriotyzmem, który jest godziwą miłością własnej ojczyzny”.

Adam Szejnfeld

Poseł do Parlamentu Europejskiego

www.szejnfeld.pl

www.kobiecastronazycia.pl

www.facebook.com/PoselSzejnfeld/

www.twitter.com/szejnfeld

www.instagram.com/szejnfeld/

Brak możliwości dodania komentarza

Zaloguj się / Realizacja - Medianet (info@medianetinteractive.pl)